324 miesiące

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Urodziłam się dokładnie 27 lat temu. Co to oznacza? Tak, należę do pokolenia Y. Korzystam z technologii i mediów cyfrowych, przez co świat stoi przede mną otworem. Tego jestem pewna. Nie wyprowadziłam się z domu, jak to wcześniej planowałam, w wieku 18 lat, ale od dłuższego czasu nie mieszkam już w rodzinnym gniazdku. Doświadczenie i wykształcenie są dla mnie zdecydowanie ważniejsze niż chęć posiadania. Mam otwarty umysł i jestem bardzo tolerancyjna. To prawda, nie…

Continue Reading

Bezrobotna w Rio cz. 1

Po wczorajszym sukcesie polskiej kuchni i naładowaniu akumulatorów przyszedł czas na organizację kolejnych dni. Ponieważ postanowiłam zmienić trochę moje plany i zostać w Rio do końca karnawału, muszę znaleźć nocleg. Nie mogę zostać na tak długo u Byrona. Zgodnie z naszą umową, którą zawarliśmy za pośrednictwem portalu couchsurfingowego miałam tu nocować tylko 7 dni. A że się polubiliśmy i mój gospodarz jest niezwykle uprzejmy, zaproponował mi dłuższy pobyt, z którego z przyjemnością skorzystałam. Mając w pamięci powiedzenie, że ryba i…

Continue Reading

Brazylijskie gołąbki, czyli polski dzień w Rio

Ostatnie dni były trochę zwariowane. Podróżowałam w obrębie stanu Rio de Janeiro i cały czas miałam jakieś towarzystwo. 24h na dobę. Dopiero wczoraj wróciłam do Leblon, do apartamentu prawnika, u którego mieszkałam większość czasu będąc w Rio. Zostawiłam tu swoje zimowe ciuchy i rzeczy, których nie używam na co dzień, żeby podróżować z mniejszym bagażem po okolicy. Kiedy przekroczyłam próg mieszkania i okazało się, że jestem w nim sama, odetchnęłam z ulgą. Rozpakowałam się, wzięłam prysznic, włączyłam muzykę klasyczną i…

Continue Reading

Miesiąc w Ameryce Południowej

9 grudnia wylądowałam w Sao Paulo. Zaczęła się moja wielka przygoda. Czuję jakby to było wczoraj, a dziś mija już pierwszy miesiąc mojej podróży. Czas płynie bardzo szybko. Za kilka kolejnych takich miesięcy będę z powrotem w Polsce… Z drugiej jednak strony nigdy nie nauczyłam się tak wiele o kontynencie, kraju, kulturze, podróżowaniu i o samej sobie w ciągu 30 dni. Leżący, na każdym kroku, na ulicach Sao Paulo, bezdomni ludzie uświadomili mi jak wielka bieda panuje w całym kraju.…

Continue Reading

Feliz Natal, czyli moja dwudniowa brazylijska Wigilia

Dzień zaczął się raczej standardowo. Rolę budzika pełni tu upał i szum wiatraka pracującego całą noc pod sufitem. Wylegiwanie się w łóżku do późnych godzin nie jest tu przyjemne. Wręcz przeciwnie. Leżysz i cierpisz. Nie możesz doczekać się momentu, w którym wypijesz jednym duszkiem szklankę zimnej wody. Bo przecież tą, która postawiłaś przy łóżku wieczorem wypiłaś mając problemy z zaśnięciem w takim ukropie. Temperatura utrzymuje się na poziomie 40 stopni. W nocy spada o kilka kresek, ale nigdy poniżej 35……

Continue Reading

Świąt nie będzie

Żebym nie wiem ilu sklepowych naganiaczy założyło czapki świętego Mikołaja… Żebym nie wiem ile, migających na kilkaset sposobów, światełek ozdabiało chińskie markety… I żebym nie wiem ile kolęd leciało jednocześnie na różnych straganach… W tym klimacie prawdziwych Świąt nie poczuję. Początkowo byłam zdziwiona tym, że Brazylijczycy nie przywiązują dużej wagi do Wigilii. Niektórzy zostają sami w domu, inni, zamiast z rodziną, spędzają ją ze znajomymi. Dla tubylców to kolejna okazja do obżarstwa i biesiadowania. Ale powoli zaczynam to rozumieć. Świąteczne…

Continue Reading

BARCELONA (cz. II)

Miasto Rozpusty Pierwszego dnia w Barcelonie, Antonio, u którego mieszkałam zabrał mnie na obiad w wyjątkowe miejsce. W drodze do restauracji wytłumaczył mi, że jest ona prowadzona przez wielopokoleniową rodzinę. Niektóre przepisy są autorstwa prababci, która już niestety nie żyje. Uprzedził również, że miejsce to może być zamknięte, ponieważ żadne reguły w tej kwestii nie obowiązują. Będzie przygoda – pomyślałam. I się nie pomyliłam. Z zewnątrz nic nie wskazywało, że w środku można zjeść. Nie mówiąc już o dobrym jedzeniu……

Continue Reading

BARCELONA (cz. I)

Stolica Katalonii Barcelona to przede wszystkim stolica Katalonii. Widać to na każdym kroku. Nazwy ulic, produktów na targach czy karty menu są bardzo często napisane tylko w języku katalońskim, uznanym za urzędowy. Na większości balkonów wywieszone są flagi zwolenników niepodległości tej części Hiszpanii. Katalończycy sami o sobie mówią, że są zamknięci. Niektórzy twierdzą, że to tylko grzecznie nazwana arogancja i rasizm. Nie chcę na podstawie relacji Hiszpanów czy Polaków oceniać, ani generalizować, bo Katalończycy, których miałam okazję poznać byli przemili.…

Continue Reading

Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży

Ostatnie dwa tygodnie przed moją podróżą były dla mnie totalnie zakręcone. Przede wszystkim stałam się bezrobotna, o czym już wspomniałam w poprzednim poście. Poza natłokiem pracy, z którym wiąże się odejście z firmy, były też miłe obowiązki: wyjście teamowe na kolacje i do teatru oraz pożegnalne ciasto w biurze. Nie żałuję, że na pieczenie moich popisowych słodkości (rafaello, snicers i szarlotka) poświęciłam pół nocy. W tym miejscu chciałabym podziękować mojemu Pomocnikowi, który wytrwale mi towarzyszył w nocnym pieczeniu, a rano…

Continue Reading

Zabieram ze sobą Łódź

Honorowy Patronat Prezydenta Miasta Łodzi

Z przyjemnością ogłaszam, że mój projekt „Ameryka Południowa – uwielbiam!” został objęty Honorowym Patronatem Prezydent Miasta Łodzi. Jest mi niezmiernie miło, że moja pasja jest wspierana przez władze mojego rodzinnego miasta. Mam nadzieję, że to tylko początek dobrych wieści i już niedługo będę mogła przekazać Ci kolejne. Co się u mnie dzieję? Od wczoraj jestem na urlopie, a od jutra osiągnę społeczny status bezrobotnego. Ostatnie dni są dla mnie bardzo intensywne. Kursuję pomiędzy Łodzią i Warszawą, próbuję dopiąć wszystko na…

Continue Reading