324 miesiące

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Urodziłam się dokładnie 27 lat temu.
Co to oznacza?

Tak, należę do pokolenia Y. Korzystam z technologii i mediów cyfrowych, przez co świat stoi przede mną otworem. Tego jestem pewna.

Nie wyprowadziłam się z domu, jak to wcześniej planowałam, w wieku 18 lat, ale od dłuższego czasu nie mieszkam już w rodzinnym gniazdku.

Doświadczenie i wykształcenie są dla mnie zdecydowanie ważniejsze niż chęć posiadania.

Mam otwarty umysł i jestem bardzo tolerancyjna.

To prawda, nie pamiętam czasów PRL, ale nie uważam, że mam zbyt duże mniemanie o sobie i przekonanie o własnej wyjątkowości, jak często charakteryzowani są moi rówieśnicy. Nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce mojej osoby.

27.

To pomiędzy 25 rokiem życia a 30stką… Jeszcze kilka lat temu planowałam zakładanie rodziny. Moi rodzice pobrali się, mniej więcej, w wieku 25 lat. Wtedy też urodziłam się ja.
To za wcześnie – myślałam. Ja zacznę statkować się w wieku 27 lat. I wszystko było na dobrej drodze dopóki… No właśnie. Dopóki nie wywróciłam swojego życia do góry nogami.
Zmieniłam miasto, pracę, otoczenie. Przez ostatni rok wiele się nauczyłam. Aż w końcu ruszyłam w samotną podróż. Miejsce, w którym się teraz znajduje jest wynikiem najlepszych decyzji w moim życiu. Niczego nie żałuję, co nie oznacza, że nie mam żadnych wątpliwości.
Kobieta ma w życiu do spełnienia wiele ról. Niektóre z nich ograniczone są przez naturę. Inne natomiast wypadałoby odegrać przed założeniem rodziny. Stąd nieustanna walka pomiędzy mną a oczekiwaniami jakie ma wobec mnie społeczeństwo i jakie ja sama mam wobec siebie.
Mam 27 lat, nie mam faceta, nie mam dzieci, nie mam nawet psa. Ale jestem w Ameryce Południowej. Jest 35 stopni. Patrzę na spienione morze na Copacabanie. Mam wspaniałych przyjaciół, a przede mną kolejne przygody i wzywania. To jest mój czas.

 

Klub 27

Jedno jest pewne, nie zasługuję na członkostwo w klubie 27. Nie dokonałam w życiu niczego, co mogłoby kwalifikować mnie do dołączenia do tak zacnego grona.
Mimo to, żyję w przeświadczeniu, że umrę młodo. (Jeden Złośliwiec powiedział mi kiedyś, że na to już za późno 🙂 )
Staram się żyć tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim. Odkładam kompleksy i wszelkie bariery na drugi plan. Ważne jest tu i teraz. Mogę wszystko.

 

27 rzeczy, które zrobiłam przed 27 urodzinami

  1. Wyprowadziłam się z rodzinnego domu
  2. Zakochałam się
  3. Stworzyłam poważny związek
  4. Rozstałam się z chłopakiem
  5. Zarabiałam pieniądze na różne sposoby (praca na cały etat, praca dorywcza, praca na czarno)

  1. Wyprowadziłam się z mojego rodzinnego miasta
  2. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, pochodzących z różnych części świata
  3. Poznałam ludzi mądrych i inspirujących
  4. Zaczęłam naukę tańca
  5. Uczestniczyłam w kursie samoobrony
  6. Nie raz przebiegłam 10km

  1. Zakochałam się w nieodpowiednim człowieku
  2. Podróżowałam sama po Europie
  3. Rzuciłam pracę
  4. Wyruszyłam w samotną podróż po Ameryce Południowej
  5. Spędziłam Nowy Rok na plaży Copacabana w Rio de Janeiro
  6. Zobaczyłam najwspanialszy wschód słońca na Pedra Bonita w Rio de Janeiro
  7. Przeżyłam karnawał w Rio de Janeiro

  1. Przeżyłam kilka wspaniałych zachodów słońca na Pedra do Arpoador w Rio de Janeiro
  2. Widziałam wielką biedę i nieszczęście ludzi
  3. Zaczęłam uczyć się innych języków
  4. Zaczęłam prowadzić bloga
  5. Zaczęłam szukać pomysłu na siebie
  6. Zrozumiałam co to jest wolność

  1. Tańczyłam w deszczu
  2. Bawiłam się całą noc
  3. Byłam i nadal jestem szczęśliwa

 

30 rzeczy które muszę zrobić przed 30 urodzinami

  1. Przebiec maraton
  2. Nauczyć się hiszpańskiego
  3. Nauczyć się portugalskiego
  4. Zwiedzić Amerykę Południową
  5. Zwiedzić Amerykę Środkową
  6. Zwiedzić RPA
  7. Wziąć udział w spływie Amazonką
  8. Zwiedzić Patagonię
  9. Zobaczyć żółwie na Wyspach Galapagos
  10. Spędzić kilka dni na Wyspie Wielkanocnej
  11. Zakochać się szczęśliwie
  12. Stworzyć dom
  13. Skończyć studia
  14. Znaleźć pomysł na siebie
  15. Skoczyć na bungee
  16. Skoczyć ze spadochronem
  17. Utrzymać moje wszystkie dotychczasowe przyjaźnie
  18. Nauczyć się pływać na surfingu
  19. Zaprosić ludzi, których poznałam w podróży do Polski

  1. Zrobić coś, czego nikt się po mnie nie spodziewa
  2. Znaleźć źródło regularnego dochodu
  3. Regularnie uprawiać sport
  4. Znaleźć kilka nowych smaków
  5. Założyć własną działalność
  6. Nie żałować niczego!
  7. Nauczyć się przemawiać publicznie
  8. Nadal prowadzić bloga
  9. Deixar o inesperado acontecer, nao deixando o passado te prender! Aproveitando o momento sem pensar nas consequencias. Viver a vida (made by Edu)
  10. Nauczyć się szczerze rozmawiać
  11. Być szczęśliwa

You Might Also Like

  • EmbraceYourLife

    Gratulujemy wyborów. Najtrudniej jest bowiem zacząć żyć według tego co mówi serce i nie tak jak oczekują tego od nas inni 😉 Powodzenia

  • Szalona! Bardzo pozytywnie, motywująco. Będę wpadać, czerpać energię :).

  • Wolna, niezależna kobieta bez kota? 🙂 Piękna historia, powodzenia w spełnianiu swoich celów!

    • Hahahaha 🙂 Póki co bez, ale kto wie… 😉 Dzięki! 🙂

  • Piękny wiek 🙂 u mnie w tym wieku też wiele się zmieniło i działo. Dziś mam 35…prawie i 3 fantastycznych facetów 🙂 dużo szczęścia Ci życzę 🙂

  • piękny post, piekne podsumowanie, piękne marzenia, kilka z nich również mam – życzę ich spełnienia 🙂

  • Alexis

    Też w tym wieku chciałam mieć rodzinę, a teraz mam 2 lata więcej i… No cóż, mam inne sukcesy 🙂
    Dodałabym jeszcze jedną rzecz, którą osiągnęłaś przed 27 – swoją cudowną osobowością zainspirowałaś wiele osób. Dziękuję! <3

  • Emilia Andrzejewska

    Kobieta błyskawica! Niesamowicie elektryzująca. Motywujesz i inspirujesz innych. Działaj dalej!

  • Patrycja Bonczewska

    Wpadłam tu przez przypadek i znalazłam to co teraz czuję;) jejku biję Ci brawa za ten wpis i motywację dla mnie;) a najwazniejsze w tym wszystkim jest to „Mogę wszystko.” „to jest mój czas”! Racja! <3

    • 🙂 To ja Ci dziękuję za ten komentarz! 🙂
      Siedzę właśnie nad nowym wpisem i mega brakuje mi dziś motywacji 😀
      Twój komentarz wystarczył, żebym zaczęła pisać 😉
      Zapraszam w takim razie jutro, na relacje z pierwszego dnia w Sao Paulo (Brazylia) 😉

      PS I pamiętaj że nie ma przypadków 😉

      Dzięki!!! 🙂

      • Patrycja Bonczewska

        ha ha kurcze wiesz co? Naprawdę nie ma<3 to kolejny tydzien kiedy zmagam się ze soba, swoim głupim mysleniem, tak bardzo brakuje mi siły na to wszystko co dzieje się wokól i trafiłam na Ciebie, uświadomiłas mi jak wiele nie doceniam;)

        • Każdy sobie to czasem uświadamia…
          Łatwiej być silnym w podróży niż w życiu codziennym…
          Nie zapomnę nigdy uczucia, kiedy szłam sobie każdego dnia wzdłuż plaży Copacabana w Rio i szczypałam się z niedowierzania, że właśnie tu jestem. Dopięłam swego. Każdego dnia budziłam się z myślą, że robię coś niesamowitego. Ciężko o takie uczucie wstając codziennie do pracy, ale da się to wyćwiczyć.
          Trzymam kciuki za dobre decyzje, realizację siebie i spełnianie marzeń 🙂 Sami musimy sprawić żebyśmy byli szczęśliwi, nikt tego za nas nie zrobi 🙂

          • Patrycja Bonczewska

            święte słowa, wiem o czym mówisz. Miałam tak jak byłam na Malcie i to właśnie po powrocie z mojej przygody nie mogę teraz do siebie dojść;) dużo się wydarzyło i ta normalna rzeczywistość tutaj jest inna niż wczesniej;)

          • Malta… <3 🙂 Byłaś tam dłużej?
            Ja zaskakująco dobrze odnalazłam się po 9cio miesięcznej podróży, ale może dlatego, że mam już plany na najbliższe kilka lat i wiem, że może powoli, ale zawsze, zmierzam do celu 🙂

          • Patrycja Bonczewska

            tak byłam ok 2 mies na kursie jezykowym, żyłam, pracowałam, uczyłam się i imprezowałam:))))