Drugie imię Pasja

Dziś zwracam się do kobiet, które mnie wychowywały, z którymi dorastałam, do których wychowania się przyczyniłam i które poznałam w dorosłym życiu.


Do kobiet odważnych, niebojących się podejmować ryzyka. Bardzo dobrze wiedzących, co to strach, ale znających również uczucie od niego silniejsze jak chęć rozwoju, odkrycia nieznanego i poszukiwania samej siebie. Do kobiet, które choć kruche i delikatne, znają swoją siłę. Wiedzą, czego chcą i uparcie do tego dążą. Zdają sobie sprawę, że spełnianie marzeń, to ciężka praca, a także wiele wyrzeczeń. Nikt nie zrobi tego za nas, tylko my jesteśmy odpowiedzialne za nasze życie, za nasze szczęście. Kobiety te wiedzą, że życie to wynik ich wyborów. Nikt ich nie dopełnia, nie uszczęśliwia. Nie potrzebują do tego innych. Co nie znaczy, że chcą być same.

Piszę do kobiet, które są świadome, że płeć przeciwna to nie książęta na białych koniach. To ludzie z krwi i kości, którzy mają swoje wady i zalety. Istoty, które inspirują, motywują, sprawiają, że rozkwitamy, ale również, które obarczają nas swoimi problemami, słabościami. Kobieta i mężczyzna, jesteśmy sobie wzajemnie kompanami w drodze, jaką jest życie. Potrzebujemy się na wzajem, aby żyć pełnią życia. Przeżywamy wspólnie chwile piękne, ale i te, po których ciężko nam się pozbierać. Związek to wyzwanie, które na co dzień, świadomie, podejmujemy.

Dziś mówię do Was, które nie boicie się być same, jeśli nie spotkałyście odpowiedniej osoby. Do Was, które nie zwracacie uwagi na kogoś, kto na Was nie zasługuje, kto was ogranicza. Nie dajecie się mamić, szantażować, ciągnąc w dół ludziom zgorzkniałym, niespełnionym, zakompleksionym. Nie prosicie się, nie błagacie, nie zmieniacie nikogo, ani nie snujecie intryg. Bo wiecie, że życie jest wystarczająco skomplikowane, żeby nie komunikować się wprost i uciekać się do chwytów poniżej pasa.

Piszę do kobiet, które nie nudzą się czekając na życiowego partnera. A wręcz przeciwnie, zamiast czekać wychodzą naprzeciw. Kobiet, które nie boją się kupić biletu na drugi koniec świata. Z łatwością przychodzą im słowa „tak, podróżuję sama”. Nie czują się niezręcznie siedząc w pojedynkę przy stoliku w restauracji, delektując się jedzeniem oraz swoim towarzystwem. Mówię do kobiet, które nie boja się żyć według własnych zasad, czasem wbrew oczekiwaniom, które wobec nich stawia społeczeństwo. Kobiet, które szukają, przebierają, korzystają, dają się ponieść swoim emocjom oraz żądzą i nie widzą nić złego w powiedzeniu „żegnaj” nad ranem.

Ten wpis jest dla kobiet, dla których pieniądze, domy i samochody nie mają znaczenia. Kolekcjonują natomiast wspólne wschody i zachody słońca, smaki, zapachy, nowe twarze. Dla tych, co znają kruchość życia i ulotność chwili. Każda przygoda kiedyś się skończy, a każdy koniec jest nowym początkiem, dlatego doceniamy każda minutę, chłoniemy każdy smak, zapach, promień słońca, aby zachować ten moment na dłużej w sobie.
Niech nie zwiodą nasze spontanicznie podjęte decyzje i, jak mogłoby się wydawać, brak planu. Bowiem plany podróżnicze na następne 10 lat i urządzenie pokoju dziecięcego mamy dokładnie obmyślone.

Wreszcie, dla kobiet niezależnych, które nie czekają, aż ktoś przyniesie im śniadanie do łóżka. Zamiast tego, biegną o świcie na lokalny targ spróbować miejscowych przysmaków, popijając je świeżo wyciśniętym sokiem z egzotycznych owoców. Ceniących sobie swoją wolność, którą tylko same sobie możemy ograniczyć. Ale odwdzięczamy się tym samym, dając bliskim swobodę. Co nie oznacza, że jesteśmy lekkoduchami i nie jesteśmy zazdrosne. Jak kochamy to na zabój. Jesteśmy gotowe na wiele poświęceń i kompromisów. A z obserwacji różnych kultur wiemy, że pasja, wierność i oddanie to jedne z najważniejszych cech.

Do Pań własnego losu. Przekonanych, że nie ma problemów nie do rozwiązania, a jeśli czegoś nie mamy to znaczy, że tak naprawdę nigdy nie chciałyśmy tego mieć. Ciężko jest się nam przyznać do porażki i słabości. Tylko bliskie nam osoby wiedzą, że są dni, gdzie nawet krojenie chleba najchętniej zleciłybyśmy komuś innemu.

Nasze najskrytsze marzenia i tęsknoty mamy w oczach, rzadko dzielimy się z nimi światem. Nieograniczona wyobraźnia i brak jakichkolwiek barier może sprawić, że pokolorujemy czyjś świat, ale tym samym potrafimy sprowadzić na ziemię piekło.

Pełne pasji, sprzeczności, sprawdzając się w tak wielu i tak różnych życiowych rolach zaskakujemy, nierzadko również same siebie.

Dla wszystkich kobiet, które poznałam, które znam i które w przyszłości spotkam. Jestem z Wami.

You Might Also Like

  • Nie lubię siedzieć sama przy stoliku w restauracji, natomiast nie mam nic przeciwko samotnemu podróżowaniu 😉
    Ja chyba już dawno zapomniałam, jak to jest walczyć o cos samemu, ja cały czas zabiegam o szczęscie we dwoje a nawet we czwórkę, jesli wliczając dzieci. Bo o szczęscie – swoje własne, trzeba dbać zawsze 😉

    • Hej Asiu 🙂 Tego mi właśnie brakuje jeszcze w życiu 🙂 Wspólna walka o wspólne szczęście 🙂 Zazdroszczę i życzę wszystkiego najlepszego! 🙂

  • Świetne! Jak ktoś zapyta, gdzie są teraz kobiety? Tutaj! Objęłaś chyba je wszystkie 🙂

    • No Twój profil na bank tu jest 😉 Silna kobieto 🙂 :*

  • Storyland 14

    Jak pięknie to napisałaś – bardzo brakuje mi teraz podrózy, czekam dobrego czasu i wiem,że nadejdzie. Marzenia się spełniają , jak się po nie sięgnie.

  • A my z Tobą <3 Pięknie napisany tekst. Ja co prawda etap sama mam już ponad 20 lat temu za sobą, teraz jest my już bardzo długo, ale jak najbardziej rozumiem że trzeba walczyć o siebie, dobry czas i o to, aby żyć tak jak się pragnie, czy to samemu, czy we dwoje, a może nawet w większym gronie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Approde
      9 mar 2017 06:22 „Disqus” napisał(a):